- 1 komentarz

Syri i Kalter - Niebieskie Oko (ALB)


Rzeka pojawia się nagle. Wypływa z niewielkiej dziury, ale od razu bucha potężną masą wody. Dookoła upał, ale strumień ma ledwie 10 stopni, co wydaje się cholernie zimne, ale nie brakuje śmiałków, którzy kąpią się w wywierzysku. Przyjechaliśmy tu z Sarandy, oddalonej od tej największej atrakcji w okolicy o około 30-40km.


Aby znaleźć wywierzysko, trzeba jechać drogą z Sarandy na Gjirokaster. W pewnym momencie jest znak w bok "Syri i Kalter", czyli po albańsku - Niebieskie Oko. Wjeżdża się na tamę. Tutaj pan w mundurku pobiera opłatę i kieruje ruchem, bo droga jest jednokierunkowa. Potem jedzie się jeszcze niecałe 2km po krętej, polnej i strasznie wąskiej drodze.


Była niedziela, lipiec, pełno ludzi, Albańczyków z zagranicy, którzy przyjechali na urlop do ojczyzny. Pod jedną z restauracyjek trwało wesele. Goście tańczyli w kółeczku. Muzyka dudniła.


Straszny tłok. Nie lubię takich sytuacji. Wywierzysko ładne, ale przez ścisk nie zrobiło na mnie wrażenia. Kto widział rzekę Bunę w Bośni, tego o wiele mniejsze wywierzysko Syri i Kalter nie oczaruje już w pełni.


Jedna z restauracji nad rzeką spływającą z gór. Kawałek dalej do tej rzeki dołącza woda z Syri i Kalter.



Zieleń roślin i wody zlewa się w jedność. Drzewa rosną gęsto. Niesamowity gąszcz.

1 komentarze:

Travelling Milady pisze...

Na mnie robi ogromne wrażenie. I co za kolory...