- Brak komentarzy

Ostatni rycerze (SRB)


Wielka Wojna, nazwana później I Wojną Światową była zagładą cywilizacji. To przez nią płakała moja prababcia i jej dzieci, kiedy z frontu przyszło pismo, że pradziadka zmiażdżyły carskie bomby.
Była też ostatnią wojną, kiedy jeszcze wśród żołnierzy można było mówić o rycerskich zachowaniach. Jak chociażby w okopach podczas Bożego Narodzenia, kiedy to wrogowie wychodzili bez broni do siebie i wspólnie śpiewali kolędy.
Do szarmanckiej sytuacji doszło też w Belgradzie. Serbscy żołnierze bronili się na wyspie Ada Ciganlija położonej na Dunaju. Atakowała ich austro-węgierska armia. Grupa żołnierzy pod wodzą Petara Kunovčića dostała się blisko wroga. W pewnym momencie ujrzeli, że austriacki podpułkownik August Schmidt odbiera jakiś list. Pomyśleli, że może to być rozkaz do decydującego ataku na serbskie pozycje. Wtedy kapral Milutin Janković rzucił granat. Pocisk zabił pułkownika i dwie inne osoby. 
Później okazało się, że list nie był od dowództwa, tylko od córki Schmidta z Wiednia. W kieszeni oficera Serbowie znaleźli 4000 koron. Pieniądze odesłali do rodziny w Austrii. W liście do córki napisali, że ojciec dzielnie się bronił, zginął w chwale za cesarza i swoją flagę, a na serbskiej ziemi znalazł godny pochówek i krzyż nad grobem. A gdy nastanie już pokój, to córka może przyjechać do Belgradu, aby złożyć kwiaty na mogile.
Córka przeczytała list i wybuchnęła płaczem. Pokazała go rodzinie i przyjaciołom. Wszyscy chlipali.


A na zdjęciu jest mój pradziadek w otoczeniu kolegów z pospolitego ruszenia w pruskiej armii. Ostatnie zdjęcie przed wyjściem na front. 




LINK DO HISTORII NA dnevno.rs

0 komentarze: