- 7 komentarzy

Burek na śniadanie - Serbia dla koneserów

Napisałem książkę.
O Serbii.
Rok kończyłem zbierać materiały, pół roku pisałem. Oczywiście z przerwami. Dlatego moja aktywność na blogu była bliska temperatury zera absolutnego. Najpierw napisałem próbkę. Wysłałem w kilka miejsc. Dwa wydawnictwa zainteresowały się moją zajawką: Bezdroża i Bernardinum. Wybrałem to drugie. Proces wydawniczy trwał kolejne pół roku. W końcu książka wyszła spod prasy.
Podoba mi się jej format, wielkość zdjęć, zapach i konkretna waga w ręku. Ocenę merytoryczną pozostawiam Czytelnikom.
Opisuję w niej Serbię widzianą moimi oczami, subiektywną, wymarzoną. Dużą wagę przyłożyłem do zdjęć. Nie są to cukierkowe zdjęcia z folderów turystycznych. Nie ma tu Serbów w ludowych strojach, których nikt już nie nosi, jedynie członkowie zespołów folklorystycznych. Jest dużo o muzyce. o moich kochanych trąbkach. Jest też dużo o jedzeniu i piciu. 
"Burek" to książka dla miłośników Bałkanów autentycznych. Dla tych, którzy nie muszą plażować, ale chcą pogadać z normalnymi ludźmi. Serbowie są serdeczni i to pierwsze zaskoczenie, które spotyka Polaków przyzwyczajonych do negatywnego obrazu Serbii. 
Książka ma też dać obraz Serbii tym, którzy planują pierwszy wyjazd do tego kraju. Czego się spodziewać? Na co zwrócić uwagę? Jak się dogadać? "Burek na śniadanie" nie jest typowym przewodnikiem. Nudzą mnie muzea, zabytki interesują tylko niektóre. Nie opisuję konkretnych restauracji, ani nie polecam noclegów. Od tego są inne publikacje lub tripadvisor albo booking.


Książkę można kupić w empikach, matrasie, ale najlepiej znaleźć ją w jakimś sklepie internetowym: porównywarka CENEO.

7 komentarze:

Anonimowy pisze...

Książka świetna - teksty są ciekawe, zwięzłe. Zdjęcia bardzo dobre i są prawdziwą ozdobą wydania.

Argymir Iwicki pisze...

Dziękuję bardzo!

Szyszka Sosnowa pisze...

Według mnie to najlepsza książka o Bałkananach jaką miałam w rękach (a nieskromnie przyznam, że trochę ich było). Żaden inny przewodnik czy relacja z podróży nie może się równać z "Burkiem".
Panie Argymirze, niech pan jeszcze napisze o Rumunii, Bośni i Bułgarii, albo o jakimkolwiek kraju. Kupuję w ciemno!

Argymir Iwicki pisze...

Jejku! Hvala! Obiecuję, że już niedługo zabieram się do roboty!

Jacek pisze...

Kupiłem. Jestem w połowie książki. Fajna, dobrze wydana, dobrze się czyta. Czytamy na przemian z żoną. Ciekawe zdjęcia. Jedyny problem - dla mnie - to fakt, że zdjęcia są dzielone na dwie strony i nie zawsze wszystko można w tym środeczku dojrzeć.
Również zachęcam do pisania kolejnych książek o pobliskich krajach - Macedonii, Bośni, Bułgarii.

Małgosia pisze...

Kupiłam, przeczytałam, zabrałam ze sobą do Serbii.
Będąc w Mokrej Górze szukałam w okolicach kempingu i gdzie trafiłam?? do Kremnej
na Camping Viljamovka - od razu poznałam że jest opisany w książce- choć od zrobienia zdjęcia upłynęło już chyba parę lat - ale ganeczek pozostał ten sam
Chciałam Ci (pozwolisz na tę formę??) tylko napisać że sprawiłam tyle radości Ljubisowi kiedy pokazałam mu tę książkę
Stanęło na tym że wyślę mu jeden egzemplarz do Serbii - obiecałam ;-)
a Serbia piękna ... naprawdę warto pojechać .. byłam pierwszy raz.. mam nadzieję nie ostatni.. pozdrawiam

Argymir Iwicki pisze...

Bardzo dziękuję za promowanie mojej książki o Serbii w Serbii :))))) Pozdrawiam również!