- Brak komentarzy

Wreszcie! Lukomir osiągnięty! (BiH)


Mogę w końcu napisać: hurrrrrraaaa! Po dziesięciu latach planów, marzeń, przejazdów kilka kilometrów obok, udało mi się zdobyć jeden z dziesięciu celów z mojej osobistej listy MUST SEE (widocznej zresztą na blogu).
Majowy Lukomir zdobyty.
Zdobyty to złe słowo. Lukomir to nie Berlin w 1945 roku, żeby tam dojechać nie trzeba się wykrwawiać. Wystarczy zwykły samochód, mapa w googlu i hajde!
Droga do drugiej, najwyższej miejscowości w Bośni (pierwszy jest Prokoš leżący o 100 metrów wyżej) była łatwa i co widać na zdjęciu - malownicza, piękna i zgodna z moim bezleśnym poczuciem estetyki. 13 kilometrów szutru. Zero dziur, Dobre oznaczenie. Starczy zwykły samochód (ja byłem galaxiakiem). O samej wiosce napiszę później. Na razie napiszę tylko, że sam dojazd wart jest wycieczki pod masyw Bjelasnicy.

0 komentarze: